piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 1

Obudziłam się z powodu głośnego alarmu i hałasu walącego w moje drzwi. -Katieeeee wstawaj! Bo spóźnisz się do szkoły - moja mama krzyknęła, z drugiej strony drzwi. Westchnęłam i przekręciłam się na bok chwytając mój telefon ze stolika nocnego i wyłączając ten irytujący dźwięk.
Zrzuciłam kołdrę z mojego ciała i usiadłam na moim łóżku, trzymając
głowę w dłoniach, próbując obudzić
się z mojego pięknego snu.Chwyciłam mój telefon ponownie sprawdzając godzinę, 7:20. -Cholera ! - Krzyknęłam i zaczęłam klnąc na siebie. Cholera! Cholera! Cholera! Cholera!.....jest już tak bardzo późno!
- Muszę być w szkole o 8:00, a z domu powinnam wyjść o 7:40.Zostało mi tylko 20 minut ,aby się przygotować. Szybko zdjęłam piżamy i wskoczyłam pod prysznic. Musiałam myć włosy i zęby w tym samym czasie. Następnie szybko umyłam moje ciało, płynem waniliowym , a potem spłukałam włosy i całe ciało, orzeźwiającą wodą. Byłam zaskoczona, że zajęło mi, to tylko 7 minut. Wzięłam się za suszenie moich długich, blond włosów pozostawiając trochę wilgoci, aby ułożyły formę naturalnych fal. Nałożyłam minimalną ilość makijażu na twarz, tusz do rzęs i różową pomadkę. Musiałam użyć dużo korektora, aby zakryć siniaki na mojej skórze. Tak siniaki. Powiedzmy, że moje życie nie jest łatwe i niedokładnie mam wielu przyjaciół. Lub nie, jeśli mam być zupełnie szczera. Ale o tym później...........nałożyłam białą bluzkę,koszulę i granatowe jeansy. Zawsze byłam typu lubię się ładnie ubierać . Była 7.36, kiedy ponownie sprawdziłam godzinę na telefonie. Chwyciłam torbę i zeszłam na dół do kuchni.
 Moja mama była już ubrana w uniform pielęgniarki, stała przy kuchence smażąc omlety, gdy mój tata, który był biznesmenem, siedział przy stole jak co dzień czytając gazetę i popijając herbatę, to była już rutyna. -Dzień dobry - przywitałam rodziców i złapałam jabłko z koszyka z owocami. -Dzień dobry! Zjesz omleta kochanie? - moja mama uśmiechnęła się do mnie. - Nie mamo, muszę się śpieszyć i tak już jest bardzo późno. -Dobrze miłego dnia kochanie! - Jasne jak cholera ja .............. -tobie też, kocham cię - pocałowałam rodziców w policzek i wyszłam. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Zwykle zajmuje mi, to 15 minut ,aby dotrzeć do szkoły. Jestem 5 minut przed dzwonkiem,musiałam jeszcze pójść do szafki po moje książki na lekcje. Stanęłam przed schodami prowadzącymi do szkoły. 
Weszłam i ujrzałam, opierającego się po przeciwnej stronie szafki chłopaka, który  był moim największym koszmarem.
——————————————————
Witam na blogspocie gdzie będę  udostępniane tłumaczenie opowiadania battle scars które pisze La5800 .To nasze pierwsze tłumaczenie więc przepraszamy za jakiekolwiek błędy :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz